Łotwa

December 15, 2008

Kontrowersja

Filed under: Adventure, Culture, History, Holiday, Holidays, Hotel, Lifestyle, Lotwa, News, Photo, Travel, Wakacje, World — lotwa @ 10:19 am

Na Łotwie około 40% mieszkańców stanowi ludność słowiańska (głównie rosyjska), która znalazła się tam w wyniku włączenia i okupacji Łotwy przez ZSRR. Podobna sytuacja panuje w Estonii. Po odzyskaniu niepodległości – w 1991r. Łotwa podobnie jak Estonia (około 25% Rosjan) wprowadziła kontrowersyjne prawo, które nie przyznawało obywatelstwa wszystkim Rosjanom przywiezionym tam w czasach ZSRR jak i wszystkim ich potomkom – nawet tam urodzonym, a obywatelstwo mogli oni uzyskać dopiero po zdaniu egzaminu z niesłowiańskiego i trudnego dla nich do nauczenia – języka łotewskiego – którego zwykle nie umieli. Zdarza się, że łotewskie i rosyjskie dzieci w szkołach na Łotwie kontaktują się po angielsku. Łotwa jest przez Rosję oskarżana o łamanie praw człowieka ludności niełotewskiej. Ludność ta w większości pozbawiona jest praw wyborczych, co budzi kontrowersje nie tylko Federacji Rosyjskiej, ale także Rady Europy i Unii Europejskiej. Z prawie 650 tys. Rosjan żyjących na Łotwie, tylko 54% (stan na 2006 rok) uzyskało obywatelstwo łotewskie i prawa wyborcze, pozostali mają de facto status bezpaństwowca i w życiu codziennym posługują się paszportem cudzoziemca (łot. Nepilsoņa pase, ang. Alien’s passport). Jeszcze do roku 2002 kandydaci na posłów i radnych musieli udowadniać swoją dobrą znajomość języka łotewskiego. Zarzuty wobec Łotwy dotyczą też braku zwalczania jakoby narastających tendencji faszystowskich w kraju.

October 23, 2008

Semigalia

Filed under: Adventure, Culture, History, Holiday, Holidays, Hotel, Lifestyle, Lotwa, News, Photo, Travel, Wakacje, World — lotwa @ 12:32 pm

Semigalia (także: Zemgalia, łot. Zemgale – od nazwy plemiennej Zemgalowie) – jedna z czterech krain historycznych składających się na współczesną Łotwę, leży w jej południowej części na lewym brzegu Dźwiny.

Podbita przez zakon kawalerów mieczowych, po jego sekularyzacji w XVI w. wraz z Kurlandią weszła w skład feudalnego Księstwa Kurlandii i Semigalii, będącego lennem Rzeczypospolitej Obojga Narodów, a po rozbiorach, Rosji.

W okolicach na północ od Szawli, obszar Semigalii pokrywa się częściowo z terenami zaliczanymi do Żmudzi.

August 6, 2008

Liwonia

Filed under: Adventure, Culture, History, Holiday, Holidays, Hotel, Lifestyle, Lotwa, News, Photo, Travel, Wakacje, World — lotwa @ 3:47 pm

Liwonia (łot Vidzeme – “Śródziemie”; czasami także “Liwlandia” – ziemia Liwów) – jedna z czterech krain historycznych składających się na współczesną Łotwę, leży w jej środkowej i północnej części na prawym brzegu Dźwiny, na północ od Rygi.

Zamieszkana przez bałtyckofińskie plemię Liwów. W XIII w. podbita przez niemiecki zakon kawalerów mieczowych i biskupstwo Rygi. Po sekularyzacji Zakonu w XVI w. po 1561 roku była w granicach Rzeczypospolitej Obojga Narodów jako wspólna domena Korony i Wielkiego Księstwa.

May 20, 2008

Kultura

Filed under: Adventure, Culture, History, Holiday, Holidays, Hotel, Lifestyle, Lotwa, News, Photo, Travel, Wakacje, World — lotwa @ 10:46 am

Łotysze przez wiele stuleci będąc pod wpływem kultury europejskiej (głównie niemieckiej i polskiej), starali się zachować pamięć o swoich przodkach. Kultywowanie własnych tradycji, obyczajów, folkloru było przeciwwagą dla kultury obcej reprezentowanej przez najeźdźców. Dopiero w II poł. XIX w. zrozumiano znaczenie kultury europejskiej. Wówczas to zaczęła się rozwijać łotewska literatura. Malarstwo, muzyka i teatr, wykorzystujące europejskie osiągnięcia, jednak normalne warunki dla rozwoju sztuki nastały dopiero po odzyskaniu niepodległości (1918 r.). Okres okupacji radzieckiej (1945-1990) wpłynął negatywnie na kulturę łotewską. W 1944 r. wielu twórców opuściło Łotwę w obawie przed zbliżającą się Armią Czerwoną. W późniejszym okresie, gdy reżim uległ liberalizacji, ukazało się wiele wartościowych prac. Ujawniły się nowe talenty. Formą podtrzymywania łotewskiej tożsamości narodowej były Święta Pieśni, w czasie których śpiewano tzw. dainy. Mimo ponad siedmiuset lat niewoli, Łotysze mają tak wspaniałe zaczątki poezji ludowej, jakimi rzadko który naród może się poszczycić. Jest to wspaniały zbiór pieśni ludowych Dainas – zabytek z pierwszych wieków niewoli niemieckiej. Dainy to przeważnie krótkie, rytmiczne czterowierszowe strofki, doskonale oddające zamiłowanie Łotyszy do śpiewu, np: Dziedot dzimu, dziedot augu Dziedot mużu nodzivoju Dziedot navi ieraudziju Paradizes darzinia. co oznacza: “Śpiewając rodzę się, śpiewając rosnę, śpiewając przeżywam całe życie, śpiewając patrzę na swą śmierć w ogrodach raju”. Dainy pochodzą z różnych okresów. Niektóre sięgają czasów pogańskich, bowiem przebija z nich kult natury, przede wszystkim Słońca (Saule) i Księżyca – jego narzeczonego. Są pieśni przedstawiające cały żywot ówczesnego człowieka, cały dzień i wszystkie pory roku. Inne przedstawiają stosunki rodzinne i ich rozwój od porywania narzeczonej poprzez jej kupno, aż do konwencjonalnego małżeństwa w nowszych czasach. Są pieśni na święta pogańskie, chrześcijańskie, na święto duchów, na święto boga Ligo (później św. Jana). Są wreszcie pieśni sprośne, przysłowia i zagadki. Niektóre i nich doskonale odzwierciedlają relacje społeczne – najczęściej przewija się przez nie stosunek do dziedzica-Niemca, który nie jest wspominany z sympatią, a wręcz utożsamiany z samym diabłem. Dainy są niezwykle cenne dla badaczy starej łotewskiej kultury ludowej, szczególnie dla lingwisty i historyka. Pieśni te zostały zebrane przez Krisjana Barona, który jako pierwszy wydał wielotomowe dzieło Latvju dainas (Dainy łotewskie), zawierające 35 tys. pieśni. Do dziś zebrano ich w sumie 1,2 mln. Szczególnie w wieku XIX funkcjonowała tradycja zbierania pieśni ludowych i publikowania ich. Oprócz pieśni ludowych znane są również inne rodzaje twórczości ludowej – bajki, baśnie, przypowieści i przysłowia. W kulturze łotewskiej znaczące miejsce zajmuje również muzyka ludowa – zebrano ok. 30 tys. melodii ludowych. Popularna jest również ceramika i wytwarzanie wszelkiego rodzaju strojów ludowych.

April 24, 2008

Zatoka Ryska

Filed under: Adventure, Culture, Holidays, Hotel, Lifestyle, Lotwa, News, Photo, Travel, Wakacje — lotwa @ 11:56 am

Żadna z miejscowości na wybrzeżu kurlandzkim nie została tak naprawdę wykorzystana turystycznie – niekiedy nawet sprawiają wrażenie niemal zupełnie odciętych od cywilizacji. Infrastruktura turystyczna w zasadzie nie istnieje, choć prawie wszędzie można za darmo rozbić namiot, zaszyć się gdzieś daleko od świata, zapominając o wszystkim.

Do części z nich ciężko dostać się, korzystając z komunikacji publicznej, a dojazd własnym samochodem ze względu na stan dróg bywa uciążliwy. Opłaca się jednak pokonać przeciwności losu i udać się na przylądek Kolka (Kolkasrags) – najbardziej na północ wysunięty punkt Kurlandii, oddzielający na długości 6 km i szerokości zaledwie kilkuset metrów pełne morze od Zatoki Ryskiej. Z centrum miejscowości na przylądek należy kierować się drogą P124, która za tablicą oznaczającą koniec obszaru zabudowanego przechodzi w trakt pylny, na zakręcie odbić w prawo (brak oznakowania). W odległości ok. 100 m od morza jest parking samochodowy (0,50 Ls). Leśna ścieżka prowadzi stąd na długą wspaniałą plażą z białym piaskiem, wieloma ustronnymi miejscami i resztkami XVI-wiecznej latarni. Ludzi przeważnie jest niewielu, a woda w Bałtyku czysta i ciepła, świetnie zatem nadawałaby się do kąpieli, gdyby nie było tu zbyt płytko. Kolka należała w okresie ZSRR do terenów zmilitaryzowanych, całkowicie zamkniętych dla turystów, dziś można tu wjeżdżać bez problemu. Gorzej z zapleczem turystycznym. Koło plaży wyznaczono coś w rodzaju pola biwakowego (warunki więcej niż spartańskie).

Szosa P131 wzdłuż Zatoki Ryskiej biegnie cały czas lasem, po drodze mija się prawie niepostrzeżenie wioski: Usi, Aizklani, Melnsils, Purciems, Gipka i Zocene. Największa z nich Roja (4500 mieszkańców) może się pochwalić nieco lepiej rozwiniętą bazą noclegową oraz Juras zvejniecibas muzejs (Muzeum Rybołówstwa Morskiego) przy Selgas 33 (tel.32169594: wt..sb. 10.00-18.00: 0,10-0,30 Ls), przedstawiającym dzieje rybołówstwa i nawigacji w rejonie Talsi. Można w nim podziwiać m.in. makiety dawnych kutrów rybackich; w kasie sprzedaż pamiątek.

Między miejscowościami Mersrags a Engure rozciąga się przybrzeżne jezioro Engures ezers, czwarte co do wielkości na Łotwie. Wraz z siedmioma wysepkami jego obszar wynosi 35 km2, w 40% pokryty trzciną. Jezioro powstało ok. 4 tys. lat temu poprzez odcięcie zatoki morskiej od Bałtyku. Przy północnym krańcu połączone jest z morzem sztucznym kanałem, wykopanym w 1842 r. Wraz z otaczającymi go terenami o łącznym obszarze 180 km2 tworzy od 1998 r. rezerwat przyrodniczy, zorganizowany na bazie istniejącego od 1957 r. rezerwatu ornitologicznego. Głębokość jeziora dochodzi do 2.5 m, żyje w nim wiele ryb, m.in. liczne okonie i szczupaki. Kiedyś nad brzegami można było znaleźć bursztyny, dlatego też nazywany był Dzintarezers, czyli Jezioro Bursztynowe. Engures ezers najlepiej poznawać z kajaku lub łodzi wiosłowej. Wypożyczalnie sprzętu pływającego m.in. w Mersrags (tel. 32/35643; 2-4 Ls) i Kulciems – Mazsalina (tel. 32/34537; 3.50 Ls), Dzedri (tel. 32/34522; 3,50 Ls).

April 11, 2008

Kuldiga

Kuldiga to średniowieczne miasteczko z długą historią, ślicznymi zabytkami i wspaniałą atmosferą. Atrakcją numer jeden są jednak bezsprzecznie wodospady Ventas rumba, znane daleko poza granicami kraju.
Zwiedzający je mogą podziwiać całą mozaikę rozmaitych kolorów, barw i odcieni – od bieli i szarości, poprzez błękit i turkus po granat i ciemny granat, zieleń i ciemną zieleń. Brzegi rzeki, choć porośnięte miejscami sitowiem i szuwarami są na ogół łatwo dostępne, toteż wielu mieszkańców spędza nad nimi wolny czas, urządza majówki i pikniki. Można również pobrodzić po rzece czy przejść się po skalnych progach z jednej strony na drugą. Miasto liczy niecałe 14 tys. mieszkańców i ma prawie całkowicie łotewski charakter narodowy – odsetek Łotyszy dochodzi w nim bowiem do 90%.

Centrum Kuldigi to brukowany Ratslaukums (plac ratuszowy) z pseudorenesansowym ratuszem na południowej pierzei (1860 r.). Kilka kroków na wschód od placu wznosi się katolicka Sv. Trisvienibas baznica (kościół świętej Trójcy) z 1640 r. – wyróżnia się przede wszystkim bogatym wnętrzem, szczególnie cenne są: posąg Matki Boskiej z Dzieciątkiem Jezus (1530 r.), zabytkowy konfesjonał (1691 r.), rokokowe ołtarze boczne, wreszcie sam ołtarz główny finansowany podobno przez cara Aleksandra.

Na placu ratuszowym bierze początek Baznicas iela, biegnąca przez większą cześć Starówki. Spacerowy trakt zdobi dużo zabytkowych kamieniczek, drewnianych domów mieszczańskich świadczących o dawnej zasobności i miasta, i jego mieszkańców. Dom pod nr. 7 z rzucającym się w oczy dachem i schodkami na zewnątrz uchodzi za najstarszy zachowany w mieście – zbudowany w 1670 r., w obecnej formie istnieje od 1742 r. Przy Baznicas iela 10 podziwiać można szachulcowy budynek XVII-wiecznej apteki, zaś nieco dalej, pod nr. 17 kwaterował w czasie wojny północnej, w styczniu 1702 r., sam monarcha szwedzki, Karol XII.

Kręta uliczka prowadzi, zgodnie ze swoją nazwą, do luterańskiej Sv. Katrinas baznicy (kościół św. Katarzyny). Stojąca na miejscu wcześniejszej drewnianej (1567 r.) świątynia powstała w 1672 r. Uwagę zwraca widoczna z daleka neogotycka 45-metrowa wieża (1866 r.) oraz południowa fasada z płaskorzeźbą z brązu przedstawiająca herb miasta (1791 r.), a na nim patronkę Kuldigi – św. Katarzynę. W dość skromnym, jasnym i barokowym wnętrzu wspartym paroma kolumnami warto popatrzeć na wiszące żyrandole, ambonę (1660-1663) i ładne organy (1712-1715). Ze względu na walory akustyczne kościół wykorzystywany był w okresie ZSRR jako sala koncertowa. Blisko, w okolicach skrzyżowania Baznicas iela z Kalna iela znajduje się 4-metrowy wodospad i dawny młyn wodny (1807 r.) na potoku Aleksupite, a po przeciwnej strunie jednopiętrowy budynek z zamkowego kamienia (1735 r.), w którym mieszkali swego czasu strażnik i kat miejski.

Kuldigas novada muzejs (Muzeum Krajoznawcze; tel. 33122364; wt.-nd. 10.00-17.00; 0,15-0,30 Ls) przy Pils iela 5 poświęcone jest dziejom Kuldigi i jej okolic. Zabytkowy budynek, mieszczący dziś ekspozycję, służył na paryskim Expo za rosyjski pawilon wystawienniczy (1900 r.). W parku wokół muzeum zobaczyć można Rumbas kalnins (kopiec Rumba). Od ok. 1245 r. stał nań największy w całej Kurlandii krzyżacki zamek, zniszczony doszczętnie na początku wojny północnej.

Ze wzgórza świetnie widać wodospady Ventas rumba. Wody Windawy gwałtownie spadają tu z 2-metrowych progów skalnych, tworząc bajeczne kaskady na całej swej szerokości (100-150 m). Z myślą o turystach urządzono przytulną kawiarenkę z tarasem widokowym. Szczególnie przyjemnie jest w niej wieczorem, po zachodzie słońca, kiedy nie słychać nic poza lekkim szumem wody. Wodospady można podziwiać także z sąsiedniego mostu, zwanego Kuldigas tilts. Wzniesiony z czerwonej cegły na kilku kamiennych przęsłach (1873-1874), uległ podczas I wojny światowej zniszczeniu. Odbudowany zgodnie z pierwowzorem w 1926 r., ma dziś 165 m długości i należy tym samym do jednych z większych ceglanych mostów w Europie.

March 3, 2008

Szczepienia

Filed under: Adventure, Culture, History, Holiday, Holidays, Hotel, Lifestyle, Lotwa, News, Photo, Travel, Wakacje, World — lotwa @ 12:04 pm

Należy sprawdzić czy w krajach, które zamierzamy odwiedzić nie są wymagane świadectwa szczepień. W wielu krajach nie są one obowiązkowe, lecz wskazane, zwłaszcza jeśli podróżuje się mniej uczęszczanymi szlakami turystycznymi.

Rodzaje szczepień obowiązkowych ustalają międzynarodowe organizacje, jednak z roku na rok liczba krajów, które je wymagają zmniejsza się. W niektórych z nich najczęściej obowiązkowe jest szczepienie (np. przeciwko żółtej febrze), ale tylko jeśli podróżny przybywa z terenów objętych epidemią. Wskazane są natomiast szczepienia przeciwko żółtaczce typu A, tężcowi oraz w niektórych regionach – zapaleniu opon mózgowych. Dotyczy to przede wszystkim krajów azjatyckich i afrykańskich.

W tych krajach turyści mogą się spotkać z nakazem przedstawienia świadectwa szczepienia przeciwko cholerze, chociaż międzynarodowe konwencje zdecydowały, że nie jest ono konieczne. Warto jednak zaszczepić się przeciwko tej groźnej chorobie, pomimo tego, że szczepionka nie gwarantuje pełnej odporności.

Szczepieniami przeciwko chorobom występującym w krajach tropikalnych zajmują się w Polsce Wojewódzkie Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne. Tam uzyskać można informacje o tym, jakie szczepienia są wymagane przy wyjazdach do poszczególnych krajów, oraz ustalić odpowiedni harmonogram szczepień.

Niektóre szczepionki (tężec, polio) dostępne są we wszystkich stacjach Sanepidu, inne (np. żółta febra) tylko w kilku największych miastach w Polsce, najlepiej jest więc dowiedzieć się o najbliższy oddział, w którym można zaszczepić się na wszystkie wymagane choroby. Wszystkie szczepienia ochronne powinny znaleźć się w Międzynarodowym Świadectwie Zdrowia (tzw. Żółta Książeczka). Za komplet szczepień wymaganych lub zalecanych przy wyjazdach do krajów tropikalnych zapłacić trzeba 150-200 zł.

Ponieważ niektóre szczepionki poprzedzone są próbą, inne zaś nie mogą być przyjmowane jednocześnie, przygotowania do immunizacji należy podjąć przynajmniej sześć tygodni przed wyjazdem.

Część turystów mogła otrzymać szczepionki przeciwko pewnym chorobom już w dzieciństwie. Jednak pomimo tego warto przyjąć je ponownie, szczególnie jeśli chodzi o odrę lub chorobę Heine-Medina, na które wciąż dość często chorują mieszkańcy krajów rozwijających się. Okresy odporności organizmu na poszczególne choroby znacznie się różnią; należy też pamiętać, że niektórych szczepionek nie mogą przyjmować kobiety w ciąży.

February 20, 2008

Wspomnienia z Łotwy

Filed under: Adventure, Culture, History, Holiday, Holidays, Hotel, Lifestyle, Lotwa, News, Photo, Travel, Wakacje, World — lotwa @ 9:34 pm

Trzeba by go jakoś zagospodarować. Najlepiej wziąć jacht i popłynąć. Najlepiej na Bałtyk. Jest w tym trochę szaleństwa: Bałtyk w kwietniu! Na drewnianym, trzydziestoletnim jachcie!

Kto pływał wie, że takie jachty ciekną a i temperatury kwietniowe wymuszają zabranie dużych ilości swetrów, polarów, zimowych czapek. Jacht s/y Monsun wynajęliśmy z Yacht Klubu Stal w Gdyni (www.ykstal.org.pl). Przysłowie żeglarskie mówi, że jacht powinien mieć tyle stóp po ile lat mają osoby nim płynące. Policzmy: 10,5 metra długości * 3 = 31,5 stopy a mój wiek: 33 lata. No, w przybliżeniu się zgadza (i tak byłem jednym z najstarszych). Trasę zaplanowaliśmy z grubsza (trasy na morzu nie wolno planować inaczej jak „z grubsza”): Gdynia, Hel, Kłajpeda (Litwa), Lipawa (Łotwa), Władysławowo, Gdańsk, Gdynia.

Kapitan – Sebastian – kazał mi przygotować prowiant czyli przypadła mi funkcja II oficera (odpowiada za jedzenie, paliwo, opłaty portowe i kasę na rejsie). Wyruszyliśmy w piątek wieczorem 27.04 starym busem by rano zameldować się na kei basenu jachtowego w Gdyni. Odbiór jachtu i ształowanie (pakowanie – tylko po żeglarsku) przeprowadziliśmy dość sprawnie i po południu ruszamy na Hel. Po wyjściu za główki portu otwarliśmy tradycyjnego szampana. Pierwsza lampka dla Neptuna, żeby nami za bardzo nie poniewierał, później po kolei według hierarchii toast za pomyślność i szczęśliwy powrót.

Odprawę graniczną przeszliśmy na Helu. Pieczątki w paszporty i w drogę. Prognozy pogody dobre, choć kierunek wiatru mógł być bardziej korzystny. Po jakimś czasie ląd zniknął nam za rufą. Poszedłem się przespać przed wachtą. Obudzony zostałem wcześniej niż to by wynikało z rozkładu wacht. Powód: rozwiewa się coraz mocniej i dobrze by się było zarefować (zmniejszyć powierzchnię żagli). O faktycznie: zaczęło nieźle kołysać. Trza by się ubrać: koszulka, polar, sweter, drugi polar, sztormiak, czapka zimowa. Na nogi kalesony, gruby dres, spodnie ze sztormiaka, buty gumowe. Do tego szelki asekuracyjne.

Fajna zabawa! W warunkach normalnej jachtowej ciasnoty i kołysania zajmuje to kilkanaście minut. Następnych kilkanaście minut na pokładzie i zrobione. Lekko zmoczeni, wskoczyliśmy do kokpitu. Kto ma wolne: spać! Ja i Wojtek przejęliśmy wachtę. Mamy 4 godziny sterowania i obserwacji morza przerywane cogodzinnymi wpisami do dziennika jachtowego i nanoszeniem pozycji na mapę. Rano byliśmy przed Kłajpedą. Zgłosiliśmy się przez UKF’kę i weszliśmy do portu. Odprawa – bajer – kilkanaście minut. żadnych mat, mycia rąk itd. Miasto zrobiło na nas korzystne wrażenie: duży port, czyste ulice, ładny rynek a i piwo niezłe. Zwiedziliśmy port, miasto. Poznajemy paru fajnych ludzi. Ale nie można siedzieć za długo w jednym miejscu. Jak mawia nasz kapitan: W porcie jachty butwieją i … (niezbyt parlamentarne, więc nie będę kończył ?).  Do Lipawy mamy „rzut kamieniem”. Wyszło coś ok. 50 mil. Następna nocka na morzu. Długo było widać za nami łunę nad Kłajpedą. Nocka spokojniejsza, niestety wiatr, który dmuchał prosto od Lipawy spowodował, że musieliśmy nadłożyć nieco drogi odkładając dodatkowe halsy (dla mało obeznanych: musieliśmy nieco zygzakować). Lipawa ze swoim potężnym portem, witała nas ostrym słońcem, dużą falą. Tradycyjnie: prośba o wejście do portu, zgoda. Minęliśmy główki portu i skierowaliśmy się do miejsca przeznaczonego dla jachtów. Zabawnym (i bardzo miłym) był fakt, że prowadził nas pokazując drogę całkiem potężny kuter rybacki.

Doprowadził nas niemal do samej kei, wrzucił wsteczny, zawrócił. Pomachaliśmy mu rękami w podziękowaniu i zacumowaliśmy. Na brzegu czekał na nas już nasz „agent”, który miał za zadanie opiekować się nami podczas naszego postoju w porcie, straż graniczna i celnik. Odprawa – chyba jeszcze szybciej niż na Litwie. Nasz opiekun znalazł dla nas warsztat ślusarski – musieliśmy dać zreperować dźwignię zmiany biegów, która zgodnie z prawami Murphy’iego rozleciała się w najmniej oczekiwanym przez nas momencie.

Lipawę znaleźliśmy podobnie jak Kłajpedę, czystą i zadbaną. Widać, że po latach, kiedy porty te miały adnotację w locjach „zabrania się wpływania jachtom obcych bander” robi się tu coś dla turystyki. Nie ma najmniejszego problemu z ciepłą wodą, prądem, naprawą usterek. Można spokojnie iść całą załogą do miasta. Teren chroniony jest całą dobę. Poznaliśmy paru Polaków: Jana – emeryta, który z dumą pokazał swój paszport, gdzie miał wpisaną polską narodowość, młodą misjonarkę, opiekującą się w polskiej misji dziećmi z biedniejszej dzielnicy i księdza Arka. Cóż, jacht stał pawie w centrum miasta a nasza bandera była dość dobrze widoczna. No i jeszcze … byliśmy jedynym jachtem stojącym w Lipawie. Po naprawieniu drobnych usterek na jachcie, zwiedzeniu miasta czas wracać. Przed nami przeszło 30 godzin drogi na Hel lub Władysławowo. Tym razem nas sponiewierało. Całą noc nieźle wiało (i to znowu niezbyt korzystnie jeśli chodzi o kierunek). O 5:00 rano założyliśmy foka sztormowego. Operacja ta zajęła kilkanaście minut i spowodowała, że pomimo sztormiaków mieliśmy z kolegą ubrania do suszenia. Tym razem trafiła mi się tzw. „świtówa” czyli wachta od 4:00 do 8:00. Po wachcie śniadanko i przespać się trochę.

Po południu gdzieś o 15:00 na horyzoncie Hel. Jak podeszliśmy bliżej, poczułem bardzo ciepły południowo-zachodni wiatr od półwyspu. Jesteśmy w domu. Jeszcze tylko cały ten cyrk z matami, myciem rąk (spytaliśmy się czy jacht jeż mamy z wody wyciągnąć i przejechać nim po macie) i …. zasłużona kolacja w Kapitanie Morganie. Polecam smażonego dorsza. Następnego dnia szybki skok do Gdańska. Wieczór kapitański dość nietypowo w pubie Pirat, gdzie słuchaliśmy piosenek w wykonaniu Andrzeja Starca … i sami też trochę graliśmy i śpiewaliśmy. Następnego dnia powrót do Gdyni i jakby na pożegnanie Neptun zafundował nam baaaaaardzo porządną „siódemkę” i mgłę. Zmokliśmy więc ostatni raz nieźle na tych „nędznych” 10 ostatnich milach. Ale szczęśliwie meldujemy do Gdyni. Miło zobaczyć inne jachty, które 8 dni wcześniej wypływały. Wzrok leci pod prawy saling (miejsce na maszcie, gdzie wiesza się banderki odwiedzonych krajów). Acha! Ci byli w Szwecji, ci w Szwecji i w Danii, a ci z Monsuna to z Litwy i Łotwy. Zdajemy jacht, pakujemy się i .. koniec! Do domu!

Lotwa

Filed under: Adventure, Culture, History, Holiday, Holidays, Hotel, Lifestyle, Lotwa, News, Photo, Travel, Wakacje, World — lotwa @ 5:25 pm

Wybrzeże morskie tworzą wydmy i piaszczyste plaże, największa zatoka – Ryska od otwartego morza ograniczona jest Półwyspem Kurlandzkim. Większość kraju jest nizinna.

Jedną z większych atrakcji stolicy Łotwy jest Ryga ma chłodny, północny, skandynawski charakter. Surowe i dostojne, wzniesione z rozmachem miasto robi spore wrażenie.

Największą atrakcją jest bez wątpienia starówka. Turystów przyciągają tu od lat masywne mieszczańskie kamienice i zespół kamieniczek Trzej Bracia, gmachy kupieckiej gildii, resztki murów obronnych, wreszcie wąskie i brukowane uliczki. Warto zwrócić uwagę na ryski gotyk i secesję, na luterańską katedrę i jej słynne organy, uwagę zwracają również kościoły ze strzelistymi wieżami.

W centrum miasta, pod monumentalnym Pomnikiem Wolności leżą świeże kwiaty, składane są czerwono-biało-czerwone wieńce, palą się świeczki i znicze, kompania reprezentacyjna niczym przed grobem nieznanego żołnierza trzyma honorowe warty. Zdobiąca szczyt statuy kobieca postać w wyciągniętych ku niebu dłoniach dzierży trzy złote gwiazdy – symbol trzech historycznych prowincji Łotwy: Inflant, Kurlandii i Łatgalii.

Theme: Silver is the New Black. Blog at WordPress.com.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.